Skip to content


Wierszyki

Przypomnial mi sie dzisiaj wierszyk z mojej mlodosci, wiec pogrzebalem w necie i oto jest:
W słonecznym cieniu, na miękkim kamieniu,
stojąc siedziała, młoda staruszka
i nic nie mówiąc rzekła do wysokiego pana
niskiego wzrostu bez zarostu:
“jestem bezdzietna, mam sześcioro dzieci”,
i wtedy krowa zapiała po raz trzeci
“najstarszy syn którego nie mam
wlazł na gruszkę, rwał pietruszkę, a w górę spadały
cebule”.
przyszedł właściciel tego banana
“proszę złaź pan z tego kasztana”
i wszystko to było zapisane w
księdze młodej staruszki,
która rok przed urodzeniem
zmarła i dotychczas żyła.

jest tez druga wersja:
W gorącym cieniu lipowych brzóz
Na drewnianym miękkim kamieniu
Usiadła młoda staruszka
i nic nie mówiąc rzekła:
“Cóż za upalny mróz”.
A oto pewien młody staruszek.
Karzeł wysokiego wzrostu,
Z długą brodą bez zarostu
Wlazł na gruszkę, trząsł pietruszkę,
Cebula mu leciała.
A właściciel tego banana
Kazał mu zejść z kasztana.
A on sprzedawał te kalafiory
jako kapustę
A ludzie się dziwowali,
że to taka smaczna sałata.
I ten najuczciwszy spośród kłamców złodziej
doszedł do portu w środku pustyni,
Gdzie na nabrzeżu były trzy okręty:
Jeden cały, drugiego było pół,
Trzeciego nie było wcale.
Wsiadł na okręt trzeci,
popłynął dookoła świata
zawsze po Równiku. Dopłynął do bezludnej wyspy, zamieszkałej przez białych murzynów, wegetarianinów, którzy jedli tylko mięso.

strasznie durne :)

byla jeszcze wyliczanka, ale niestety nie moge znalezc:
tip-top
baba-chlop
smietana-wylana…
Ktos pamieta?

Posted in TechBlog.


2 Responses

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.

  1. karol444 says

    Pamiętam ten wierszyk. Był bardzo długi. Był deklamowany na ogniskach i uroczystych apelach. Chciałbym poznać jego pełne brzmienie.

  2. DorCiia says

    Ja znam taką wersję:

    Dawno dawno temu kiedy ogród Saski zamykał sie na zatrzaski w słonecznym cieniu na miękkim kamieniu siedząc stała młoda staruszka nic nie mówiąc rzekła do wysokiego pana niskiego wzrostu z długą brodą bez zarostu jestem bezdzietna mam syna bardzo mądrego lecz głupiego Pojechał on piechota do portu gdzie stały trzy statki
    jeden był cały drugiego połowa a trzeciego wcale nie było On wsiadł na ten którego wcale nie było i popłynął na bezludną wyspę gdzie aż roiło się od białych Murzynów uciekając wspiął się na gruszkę zerwał pietruszkę cebula leciała Przyszedł właściciel tego banana i mówi złaź pan z tego kasztana to moja wierzba A było to zapisane na czterysta czterdziestej czwartej fałdzie spódnicy pięknej dziewicy która rok przed urodzeniem zmarła i osierociła meża i czworo dzieci



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.