<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Wierszyki</title>
	<atom:link href="http://rosetta.null-zero.com/2008/09/03/wierszyki/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://rosetta.null-zero.com/2008/09/03/wierszyki/</link>
	<description>Good Things Come to Those Who Wait...</description>
	<lastBuildDate>Mon, 17 Oct 2011 09:10:37 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.1</generator>
	<item>
		<title>Autor: DorCiia</title>
		<link>http://rosetta.null-zero.com/2008/09/03/wierszyki/comment-page-1/#comment-76582</link>
		<dc:creator>DorCiia</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 04 Mar 2010 12:37:52 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://rosetta.null-zero.com/2008/09/03/wierszyki/#comment-76582</guid>
		<description>Ja znam taką wersję:

Dawno dawno temu kiedy ogród Saski zamykał sie na zatrzaski w słonecznym cieniu na miękkim kamieniu siedząc stała młoda staruszka nic nie mówiąc rzekła do wysokiego pana niskiego wzrostu z długą brodą bez zarostu jestem bezdzietna mam syna bardzo mądrego lecz głupiego Pojechał on piechota do portu gdzie stały trzy statki
jeden był cały drugiego połowa a trzeciego wcale nie było On wsiadł na ten którego wcale nie było i popłynął na bezludną wyspę gdzie aż roiło się od białych Murzynów uciekając wspiął się na gruszkę zerwał pietruszkę cebula leciała Przyszedł właściciel tego banana i mówi złaź pan z tego kasztana to moja wierzba A było to zapisane na czterysta czterdziestej czwartej fałdzie spódnicy pięknej dziewicy która rok przed urodzeniem zmarła i osierociła meża i czworo dzieci</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Ja znam taką wersję:</p>
<p>Dawno dawno temu kiedy ogród Saski zamykał sie na zatrzaski w słonecznym cieniu na miękkim kamieniu siedząc stała młoda staruszka nic nie mówiąc rzekła do wysokiego pana niskiego wzrostu z długą brodą bez zarostu jestem bezdzietna mam syna bardzo mądrego lecz głupiego Pojechał on piechota do portu gdzie stały trzy statki<br />
jeden był cały drugiego połowa a trzeciego wcale nie było On wsiadł na ten którego wcale nie było i popłynął na bezludną wyspę gdzie aż roiło się od białych Murzynów uciekając wspiął się na gruszkę zerwał pietruszkę cebula leciała Przyszedł właściciel tego banana i mówi złaź pan z tego kasztana to moja wierzba A było to zapisane na czterysta czterdziestej czwartej fałdzie spódnicy pięknej dziewicy która rok przed urodzeniem zmarła i osierociła meża i czworo dzieci</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: karol444</title>
		<link>http://rosetta.null-zero.com/2008/09/03/wierszyki/comment-page-1/#comment-62525</link>
		<dc:creator>karol444</dc:creator>
		<pubDate>Thu, 11 Dec 2008 10:33:39 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://rosetta.null-zero.com/2008/09/03/wierszyki/#comment-62525</guid>
		<description>Pamiętam ten wierszyk. Był bardzo długi. Był deklamowany na ogniskach i uroczystych apelach. Chciałbym poznać jego pełne brzmienie.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Pamiętam ten wierszyk. Był bardzo długi. Był deklamowany na ogniskach i uroczystych apelach. Chciałbym poznać jego pełne brzmienie.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

