Skip to content


Rozmowy Alana Moore i Melindy Gebbie

Wczoraj wybrałem się do Victoria&Albert Museum na pogaduszki Alana Moore i Melindy Gebbie dotyczące ich “najnowszego” dzieła (Lost Girls) oraz, pośrednio, pornografii w komiksie.

Alana Moore chyba nie muszę przedstawiać (Swamp Thing, Watchmen, V for Vendetta, chodząca ikona komiksu), jego żona Melinda – Fresca Zizis (notabene zbanowany przez angielskie HM Customs za pornografie, cała importowana seria została spalona), rysowała też do Wimmen’s Comix, Wet Satin, Young Lust. Pobrali się z Moorem w maju 2007 roku.
Przejdźmy więc do właściwego “reportażu”:

Przyszedłem trochę wcześniej (tak z 15 minut), zająłem miejsce i zacząłem się dziwić co tak pusto. Moje zdziwienie rozwiało się dość szybko – sala wypełniła się po brzegi. Około 19.10 pojawili się Alan, Melinda oraz prowadzący Kevin Jackson. Sala przywitała ich gromkimi oklaskami i zaczęto rozmowę.

Właściwie cieżko stwierdzić o czym konkretnie mówiono – Alan co chwila zbaczał z tematu i przytaczał zabawne historie, wywołując rechot widowni ;) Melinda powiedziała, że zawsze chciała narysować erotyczny komiks dla kobiet, gdzie uwypuklone byłyby relacje między ludzkie, a nie tylko sam akt seksu. Moore stwierdził, że dzisiejsza pornorafia jest w najlepszym wypadku pozbawiona ciepła, a nierzadko wręcz wroga w stosunku do grających w niej osób i że on się taką pornografią brzydzi. Mówiono trochę o tym jak się poznali i w jaki sposób zostali małżeństwem – między innymi dlatego, że podczas pracy nad Lost Girls musieli mówić o pewnych tematach tabu – przykładowo o fantazjach i przyzwyczajeniach seksualnych. To podobno bardzo im pomogło.

Poruszono kwestię długiego cyklu wydawniczego i sposobu ich pracy – Melinda obliczyła, że narysowanie jednego panelu zajmowało jej, średnio licząc, 3 dni. Prace się przedłużały bo np Alan nie mógł pisać tekstów dopóki nie widział dokładnego wyrazu twarzy postaci. Ponadto Moore wytłumaczył dlaczego mówi o Lost Girls jako o pornografii, pomimo że właściwie uważa ją za erotykę: “Jak powiesz że coś jest erotyką, to zaraz podniosą się głosy że to nieprawda, że to pornografia. Jak powiesz że coś jest pornografią to zaraz zaczną mówić że to taka lekka pornografia, a właściwie to erotyka. Prosty trick, ale wierzcie mi że działa” ;) Przytoczono historię o Kanadzie, która na jakimś tam szczeblu stwierdziła że ich komiks to pornografia, ale jednocześnie zasugerowano, że każda kanadyjska biblioteka (państwowa?) powinna mieć go w swoich zbiorach.

Ogólnie godzina przeznaczona na rozmowę upłynęła bardzo szybko, wszyscy doskonale się bawili, zadano kilka pytań i cała sala szturmem rzuciła się do stołu z trzyczęściowym wydaniem Lost Girls. Przyjemność ta kosztowała 50 funtów, więc sobie odpuściłem, tym bardziej że niespecjalnie przepadam za tak wysublimowaną, artystyczną formą Melindy (kwestia gustu – ja lubię ładne, grube kontury i żywe kolory plus szczegółowo narysowane postacie).

Szybciutko ustawiła się kolejka po autografy i autorzy zaczęli podpisywać swoje dzieła. Ludzie przychodzili z najróżniejszymi rzeczami – od Lost Girls, przez Watchmen, V for Vendetta, aż po gumowe kaczuszki ;) Ja przytachałem swój zbiór Violatorów i Spawna#8. Trochę się zaniepokoiłem, ponieważ mieli tylko długopisy, żadnego flamastra. Na szczęście ktoś w kolejce przyszedł dobrze zaopatrzony i mam złote podpisy ;) Zdobyłem też dwa zdjęcia – jedno z obojgiem, jedno z samym Alanem. Całość zakończyła się około 21.

Poniżej kilka zdjęć:


[ratings]

Posted in Komiksy.


0 Responses

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.