Skip to content


Kung-fu Panda

Do tej gry podchodziłem z dużą rezerwą – doświadczenie uczy, że produkcje oparte na filmach niekoniecznie prezentują wysoką jakość. W dodatku mówimy tu o filmie dla dzieci, którego głównym bohaterem jest opasła panda Po, pragnąca zostać mistrzem kung-fu. Nieee, to nie może być nic dobrego… Czy aby na pewno?


Gra wykonana jest bardzo solidnie, animacje są bardzo dobrej jakości, poziomy są przestronne (jednak nie za duże) i dopieszczone. Zaczynamy z kilkoma prostymi technikami – atak szybki, wolny, skok oraz blok. W miarę pokonywania poziomów zdobywamy punkty umożliwiające podwyższenie naszych umiejętności – np turlanie się lub grzmotnięcie brzuchem o glebę wywołujące miniaturowe trzęsienie ziemi. W walce możemy też używać leżące tu i ówdzie przedmioty – na przykład bomby lub beczki.

Właściwa gra poprzerywana jest dobrze wkomponowanymi mini-grami, również z udziałem innych mistrzów: strzelaniem z wielkiej kuszy do balonów, spływ łodzią po rzece najeżonej skałami, lot mistrzem Crane podczas burzy, ucieczka rzeką przed sierżantem Krokodylem, strzelanie petardami do goryli, skakanie po chmurach z mistrzem Shifu :) Będziemy sprawiać łomot świniom, gorylom, krokodylom i wilkom. A na końcu nakopiemy złemu Tai Lung’owi.

Pomimo tego, że gra jest dla dzieci, rozgrywka sprawia dużo radości – znalazłem dużo ukrytych “smaczków” (np olbrzymi poziom przypominający Donkey Kong’a – wspinamy się wąskimi, górskimi ścieżkami, podczas gdy general Goryl rzuca w nas kamieniami, poziomy z turlaniem się to coś niby Sonic, a przemierzając bagna czułem się jak we Froggerze). Wrogowie są dobrze dopracowani, zabawni i ogólnie dobrze się wkomponowują w poziomy (np na bagnach krokodyle wyskakują z wody, próbując nas chapnąć w locie). Dźwięk jest dobry – głosy rzeczywiście oddają to co dzieje się na ekranie, nie jest to żadna partanina. Muzyka również podtrzymuje atmosferę.

Co mi się nie podobało? Przede wszystkim kamera, standardowo wjeżdżająca w krzaki i obiekty. Nie jest to wielki defekt, jednak potrafi od czasu do czasu popsuć zabawę. Kolejną sprawą jest menu – odnoszę wrażenie że ten komponet gry był robiony byle jak i na szybko. Na zwykłym TV praktycznie nic nie widać, bardzo trudno czyta się tekst, o rozpoznaniu przycisków LT/LB/RT/RB zapomnijcie.

Ostatnią rzeczą która nie przypadła mi do gustu są natrętne okienka informacyjne w grze – wyobraźcie sobie że chcecie kogoś załadować z trepa (łapy), a tu wyskakuje okienko informujące Was jak to zrobić. I w dodatku odesłanie go wymaga dwóch kliknięć.

Podsumowując – bardzo dobra gra, niekoniecznie dla hardkorowych graczy. Jeżeli jednak macie dzieci i chcielibyście aby miały przedsmak God of War w realiach bajkowych, to polecam jak najbardziej. Dobrym wyznacznikiem jakości jest fakt, że pomimo 30-tki na karku i 20 letniego doświadczenia z grami potrafię spędzić kilka godzin pomagając pandzie (i bandzie) obijać świniom pyski :)

Mocne 7/10


Posted in Gry, TechBlog.


0 Responses

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.