Jeżeli interesujecie się wojną nuklearną to polecam film z 1983 roku – „The Day After”, w reżyserii Nicholasa Meyera. Opowiada on o przyszłościowym (wtedy – lata 80te) konflikcie pomiędzy Sowietami a USA z punktu widzenia kilku amerykańskich rodzin z okolic Kansas (znajdują się tam wyrzutnie ICBM).
W dużym skrócie ruskie czołgi wjeżdżają do Berlina zachodniego i zaczynają posuwać się dalej na zachód. W Europie w ruch idzie taktyczna broń atomowa. Na Amerykę pada strach, jednak życie toczy się dalej – ludzie planują śluby, chodzą na mecze itp. I wtedy ma miejsce naprawde niesamowita scena – nagle, w piękny, słoneczny dzień, zaczynają startować pociski – ludzie patrzą w niebo i uświadamiają sobie, że za kilkadziesiąt minut skończy się normalny świat. Na kilka chwil zapada totalna cisza.
Tutaj możecie obejrzeć ten moment (od około 4:30):
Film wykonany jest nienajgorzej – sam moment eksplozji jest średni ale reżyserowi bardzo dobrze udało oddać się emocje tuż przed i tuż po ataku. Jest kilka interesujących przemyśleń – np żołnierz Gwardii Narodowej widząc startujące rakiety stwierdza, że jego służba się zakończyła, bo tak naprawdę obie strony przegrały już wojnę.
Oczywiście nie mogło zabraknąć sławnego stwierdzenia Einsteina: „Nie wiem za pomocą jakiej broni będzie toczona III wojna światowa, ale wiem, że w IV wojnie światowej będziemy używać pałek i kamieni”.
Dobra pozycja, chociaż niekoniecznie do oglądania we dwójkę
Piękna połowa może zanudzić się na śmierć
(chociaż Klaudia oglądała bez narzekania – chyba po prostu lubi stare filmy)

klimat jest niezly, czy to nie przypadkiem Fallout: Prequel lub Fallout: The New Beginning
hyhyhyhy
dobrze kombinujesz – to pre post do fallouta + artow o zagrozeniu nuklearnym