Skip to content


Overlord

Czy zastanawialiście się kiedyś, jak niewdzięczne jest bycie Overlordem? Wyobraźcie sobie, że zostajecie obudzeni przez bandę goblinów z błogiej drzemki w katakumbach. Okazuje się, że podczas Twojego snu Mroczna Wieża została zaatakowana przez bandę tak zwanych "bohaterów" – poniszczyli co mogli, usiekli poprzedniego Overlorda, sprzęty porozbijali lub rozkradli, nie wiadomo co stało się z poprzednią Panią – prawdopodobnie wsadzili na białego konia i wywieźli w siną dal, pewnikiem coby tortury okrutne zadać. Twój zarządca Gnarl litościwie oszczędził Ci szczegółow. Krótko mówiąc – żadne "bohatyry" ino zwykłe skurwysyny. Jakby tego mało, pod nieobecność Hordy w dolinie zaczęły dziać się niedobre rzeczy – rozmnożyły się różne niebezpieczne stwory takie jak owce, chrabąszcze i żaby, obrzydliwe nizioły porywają i więżą wieśniaków, kradną żarcie i wyczyniają podejrzane libacyje. Krasnoludy wybudowały sobie browar (lub raczej bimbrownię sądząc po ich zachowaniu) i uprawiają rabunkową gospodarkę w kopalniach złota, niewoląc i wykorzystując kogo tylko popadnie. Co gorsza, w krainie pojawiła się niecodzienna zaraza, zamieniająca żywe istoty w wysuszone zombie. Krótko mówiąc, totalna katastrofa. Na szczęście pojawiłeś się Ty, Panie, aby przywrócić goblinią dominację i mroczny porządek w okolicy.

 

Overlord jest nieco pechową grą – jedna z pierwszych jego recenzji była niepochlebna i kolejne wpadły w pewien schemat, powielając opinie z pierwszej. Według mnie jest to niesprawiedliwe – gra wykonana jest bardzo porządnie, są oczywiście pewne wpadki, jednak skutecznie odciągnęła mnie od Obliviona i Fallouta 3 na kilka dni. Na pierwszy rzut oka rozgrywka wygląda na trochę skomplikowaną – mamy do dyspozycji grupę goblinów, kilka miejsc do ich "produkcji", zgraję istot do zabicia i kilogramy esencji życiowej do zebrania. Jednak po kilkunastu minutach wszystko jest jasne i możemy spokojnie zająć się eksterminacją wszystkiego co biega, skacze i pełza.

Tutaj macie niezłą recenzję (chłopaki walą w IGN jak w bęben) – warto poświęcić 10 minut, żeby posłuchać ich tekstów:

 

Do naszej dyspozycji są cztery szczepy goblinów, zaczynamy od brązowych i w miarę kończenia misji pojawiają się nowe (po znalezieniu i przetransportowaniu do wieży ich gniazd):

  • brązowe – jedyne co potrafią to siekanie, rąbanie i gryzienie, generalnie transormacja ze stanu żywy w stan nieżywy wszystkiego co stanie im na drodze. Pomimo tego, że wzrostem nie grzeszą, nie lekceważcie ich – dwudziestka wpuszczona na hobbicką balangę wygląda jak wybuch bomby
  • czerwone – nie są zbyt dobre w walce wręcz, jednak potrafią wygaszać ognie i atakować przeciwników na odległość. Traktujcie je jak łuczników.
  • zielone – odporne na trucizny, potrafią "rozbrajać" pola trujących oparów. Specjalizują się w zasadzkach – po umieszczeniu ich w danej lokacji wtapiają się w tło i atakują przechodzących wrogów, zadając im duże obrażenia. Wbrew pozorom bardzo przydatna umiejętność.
  • niebieskie – najsłabsze ze wszystkich, ale z jedną genialną umiejętnością – potrafią wskrzeszać padłych kolegów. Najlepiej ustawić je w trzeciej lini, zaczną znosić i reanimować kolegów, zmniejszając nasze straty. Dodatkowo potrafią atakować magiczne stwory oraz, jako jedyne z naszych podopiecznych, pływać.

W dużym skrócie rozgrywka wygląda następująco – zaczynamy w wieży, teleportujemy się do lokacji, wokół nas pojawiają się spawny, dzięki którym możemy przywołać osobników danego szczepu. Następnie przemierzamy krainę, niszcząc co popadnie – wskazujemy kierunek, przedmiot lub wroga i dajemy rozkaz do ataku. Im dłużej wydajemy komendę, tym więcej goblinów posłucha rozkazu. Po zrobieniu co trzeba wracają do nas z "fantami" – złotem, esencją życiową (poszczególnych kolorów, odpowiadających kolorom szczepów), butelkami zwiększającymi naszą energię lub mana. Nasi podwładni potrafią też obsługiwać kołowroty, przesuwać obiekty i przenosić bomby. Jako Overlord możemy dołączyć do bijatyki, korzystając z posiadanego ekwipunku (zbroja, broń itp) lub czarów (zarówno ofensywnych jak i defensywnych). Jeżeli jakimś cudem przeciwnicy okażą się zbyt silni, zostajemy przeniesieni do wieży.

Co mi się podobało?

  • niesamowicie dopracowana grafika, wyglądająca jak z bajek dla dzieci oraz cała masa animacji – trudno zapomnieć widok bandy 20 goblinów wpadających pośród stado owiec i wskakujących im na grzbiety. Inna kwestią jest "sztukowanie" uzbrojenia – nasi podwładni starają się utylizować co się tylko da – po zniszczeniu pola dyń, część wraca z improwizowanymi dynio-hełmami. Widziałem uzbrojenie typu kilof, łopata, ba – nawet łapę jakiegoś nieszczęsnego stwora (bodajże wielkiej żaby). Widok jest naprawdę przezabawny, chociaż też utrzymany w "groźnej" tonacji – stworki wyglądają i zachowują się jak te z filmu Gremliny, trochę przypominając w zachowaniu podwładnych Estacado z Darkness. Takiej drużyny spotkać bym nie chciał
  • bardzo dobry dźwięk – wydając rozkaz słyszymy głośną aprobatę – podekscytowane głosy krzyczące "Attack",  "Kill them all",  "Taking position!" itp.  Po przyniesieniu czegokolwiek goblin oznajmi nam (głosem przepełnionym miłością i uwielbieniem) "For you!", "For the Overlord", "Treasure!". Niektórzy twierdzą że na dłuższą metę jest to monotonne, jednak ja nie potrafiłem się gniewać słysząc tak jednoznaczne dowody uwielbienia
  • niezależne sterowanie grupą – używając prawej manetki możemy przemieszczać bandę w miejsca niedostępne dla Overlorda – po wąskich kładkach itp itd
  • humor w grze i w manualu – komentarze naszego goblińskiego kapłana Gnarla potrafią wywołać uśmiech na twarzy ("Spójrz Panie na tą krainę, owce, słońce, zapach trawy i szczęścia, <z troską> nie zaciągaj się Panie!", "Z przykrością muszę powiedzieć, że Twoi słudzy nie są zbyt silni i nie są w stanie Cię nosić, Panie. Będziesz musiał chodzić samodzielnie"). Jest trochę żarcików z dolnej półki – np wskazujesz bandzie krasnoluda, a oni biegną do stojącego w pobliżu stołu uraczyć się trunkami, po czym uchlani zaczynają się odlewać. Ale z drugiej strony dobrze oddaje to mentalność twoich sług.
  • pomysł, będący tak naprawdę rozwinięciem Pacmana – zbierasz kropki w nieco innej oprawie graficznej i dźwiękowej, z kilkoma dodatkowymi możliwościami. Mówcie co chcecie, ale jest w tym ziarno geniuszu. Podział na klany także uważam za dobre posunięcie

Co mi się nie podobało?

  • marna detekcja kolizji – czasami musimy cofać się kilka metrów, ponieważ nie możemy przejść nad leżącą kłodą (a jest ona po prostu wyposażeniem krajobrazu, żadnym strategicznym obiektem)
  • automatyczne wskazywanie obiektów działa nienajlepiej – wybierany jest obiekt leżący na wprost nas, aby go zmienić musimy się obrócić i spróbować jeszcze raz (na chybił trafił). Lepszy byłby dodatkowy przycisk zmieniający aktywny cel
  • szkoda że nie dodano więcej dźwięków – nie zajmują wiele miejsca, a napewno jeszcze bardziej uprzyjemniłoby to rozgrywkę
  • zachowanie goblinów przyporządkowanych do totemu (markera) – po zaatakowaniu przeciwnika powinny automatycznie cofnąć się do miejsca przyporządkowania (a tak zostają gdzieś z przodu grupy i stają się celem następnego ataku)
  • trochę zmarnowano potencjał gry – więcej zagadek logicznych na pewno zwiększyłoby jej atrakcyjność. Poza tym w trakcie okazuje się, że wcale nie jesteśmy tacy źli – pomagamy wieśniakom i unicestwiamy wraże stwory. Ludzie postrzegają nas jako bohaterów
  • hmm… nie tyle brak mapy (poziomy nie są przeogromne), co mało intuicyjny design. Czasami szukałem czegoś przez pół godziny, a poźniej okazywało się, że przebiegałem obok tej odnogi kilka razy – po prostu kąt kamery powodował że nie zauważałem drogi. Bardzo denerwujące
  • trochę dziwne miejsca, w których gra zapisuje stan – można niechcąco wyłączyć konsolę w trakcie zapisywania i stracić kilkanaście godzin grania
  • wieża mogła by być lepsza – więcej opcji i lepsze opisy tuneli (często się gubię)

Ogólnie muszę powiedzieć, że gra przypadła mi do gustu. Pomimo kilku niedociągnięć spędziłem nad nią kilkadziesiąt godzin i nie żałuję. Na pewno nie jest to pozycja którą każdy musi mieć – raczej przeznaczona jest dla ludzi, którzy kochają bajkową grafikę, dużo kolorów, gobliny  i szerzenie zła na świecie ;)

Posted in Gry.


5 Responses

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.

  1. kmh says

    Mi się “Overlord” bardzo podobało, choć grałem na pożyczonej płycie, więc nie sprawdziłem dodatku z misjami.

    Trochę nie wykorzystano potencjału leżącego w rozbudowie Zamczyska – można było dodać jeszcze więcej opcji, możliwości, rozszerzeń itd Choć pod koniec mój Overlord był już tak podpakowany, że na pustynnym poziomie nie potrzebowałem pomocy swoich stworów.

    No i fabuła była bardzo, bardzo fajna.

    I kiepskie recenzje to jedno, ale twierdzenie, że ta gra to RTS to już druga bzdura.

  2. Siegfried says

    Dobrze że druga część już w drodze…
    W sumie to nie bardzo wiedzialem czy kupowac jedynke po tych recenzjach, dobrze ze udalo mi sie ja dostac z drugiej reki, inaczej bym pewnie sie nie zdecydowal.

    na pustynnym poziomie probowalem przenosic ptaki zamiast jajka ;) przez pol godziny ;)

  3. kmh says

    Ja próbowałem pozaliczać osiągnięcia za walki na arenie, ale po kilku próbach z wielkimi zielonymi galaretami zrezygnowałem:)

    I szkoda, że Mistress miały tak mało do powiedzenia. Ale tak czy siak, miałem tę “dobrą” :)

  4. Siegfried says

    nie wiem czemu ale arena jakos mi do gustu nie przypadla – byc moze dlatego ze raczej nie inwestowalem w siebie (mam chyba tylko nowy topor i helm)

    co do mistress to tak samo – ten drugi szmatlawiec nie spodobal mi sie na pierwszy rzut oka ;)

    kurcze, cos zatrzymuje od czasu do czasu komentarze. ciekawe dlaczego…

  5. gonz says

    no dla mnie gra bombeczka, Pikmin jako parodia LotRa. ubaw miałem po pachy, i przez humorek, i przez odwrócenie konwencji że plądruje się bajkową krainę.

    mnie się chciało szarpać, i acziwy za uzbrojenie i ilość pochłoniętej energii z areny zrobiłem :] gra dawno podmieniona za Halo 3, teraz czekam na 2kę.



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.