Skip to content


Battlestations: Midway

Czy pamiętacie cykl książek Zbigniewa Flisowskiego o wielkich bitwach morskich? Ja w podstawówce dosłownie zaczytywałem się w tych tomikach, a na lekcjach rysowałem pancerniki i lotniskowce zamiast przyswajać szlachetną wiedzę. Pamiętam to jak dziś – wszystkie rysunki z widoku od dziobu, pod kątem 15 stopni (tylko tak umiałem narysować okręt). Dzielni amerykanie spuszczali manto japończykom, niekiedy tylko tracąc jakiś mało znaczący lotniskowiec czy krążownik.

pierwsza

Nic dziwnego, że po przeczytaniu kilku recenzji Battlestations: Midway postanowiłem przeżyć to jeszcze raz, tym razem samemu wpływając na losy bitwy o atol. Poniżej moje wrażenia.

W grze wcielamy się w głównodowodzącego sił amerykańskich (w przypadku kampanii), ewentualnie w kapitana okrętu, łodzi podwodnej lub pilota (w przypadku gry w Challenge Mode). Dodatkowo dostępna jest  rozbudowana akademia, gdzie nauczą nas o co właściwie chodzi w tej wojnie na morzu.

Na pierwszy ogień wziąłem kampanię – do naszej dyspozycji mamy flotę nawodną, podwodną oraz lotnictwo. Możemy bezpośrednio brać udział w wykonywaniu poszczególnych zadań (przejmując kontrolę nad jednostkami) lub pozostawić brudną robotę komputerowym pomagierom. Tutaj chciałbym zwrócić uwagę na bardzo dobrą AI – okręty potrafią świetnie manewrować pomiędzy torpedami (co wcale nie jest takie łatwe jak się wydaje), samoloty dobrze radzą sobie z bombardowaniami i atakami torpedowymi (chociaż nie są tak skuteczne jak człowiek, ale myślę że to efekt zamierzony przez autorów). Do przejścia jest 11 misji, wg mnie trochę za mało – dopiero w przedostatniej zacząłem się rozkręcać. Na pewno nie będziecie się nudzić – w niektórych mamy do dyspozycji lekkie jednostki, w innych sprzęt ciężki lub lotniskowce. Wróg potrafi sprawić niespodziankę, przysyłając swoim siłom wsparcie w chwilach, gdy wydawałoby się że zwycięstwo jest pewne. To jedna z ciekawszych cech tej gry – tutaj wszystko może się zdarzyć, wystarczy jeden błąd i nasze okręty idą na dno.

Pozwolę sobie omówić kilka rzeczy:

Grafika (XBox) – nie spodziewajcie się nie wiadomo czego – jest ona raczej po to, abyście nie pomylili lotniskowca z niszczycielem. Nie znaczy to, że jest zła, po prostu trochę uproszczona. Okręty idą na dno zawsze prawie poziomo, nie widziałem żadnego przełamującego się wpół lub tonącego dziobem w dół. Ogień występuje z reguły w jednym lub dwóch predefiniowanych miejscach.  Autorzy gry twierdzą, że zawiera ponad 60 modeli autentycznych okrętów, łodzi podwodnych i samolotów, ja jednak myślę że pomiędzy jednostkami tej samej klasy różnic zbytnich nie ma. Ląd wykonany jest bez szaleństw – bryły z zielonymi i żółtymi teksturami, kilka kanciastych palm. Ale to wszystko nie wpływa na samą grę i tym bardziej nie decyduje o jej grywalności.

Dźwięk – odpowiedni, słychać komunikaty nadawane przez jednostki i pilotów oraz ostrzeżenia dotyczące stanu naszego okrętu. Gdy jednostki pomocnicze idą na dno, kapitanowie każą marynarzom opuścić okręt, ponadto informują nas, że od ej chwili jesteśmy zdani na siebie ;)

Sterowanie – w większości recenzji nie zostawili na nim suchej nitki. Ja jednak się przyzwyczaiłem, fakt że czasami klawisze są porozmieszczane niefortunnie, ale to tylko kwestia wprawy. Po jakimś czasie odnajdziecie w tym jakąś logikę.

Rozgrywka – to było pewne zaskoczenie, ponieważ nie potrafię zaklasyfikować tej gry. Nie jest to ani symulator, ani strategia, ani zręcznościówka. Raczej hybryda wszystkich trzech. Na początku dużo czasu spędzać będziecie sterując poszczególnymi jednostkami. W miarę rozwoju sytuacji do akcji wchodzi coraz więcej okrętów, pojawiają się lotniskowce i dywizjony, ciężko nad tym zapanować. Nieoceniona jest mapa taktyczna, pokazująca co dzieje się w naszej okolicy i umożliwiająca wydawanie szczegółowych rozkazów naszym wojakom. W ostatnich misjach to właśnie na tej mapie ważyć się będą losy bitwy (z małymi przerwami na storpedowanie jakiegoś ważnego celu). Trochę szkoda, że nie można zwolnić upływu czasu, szybka akcja potrafi spowodować zamęt w naszych poczynaniach (ja złapałem się na tym, że w pewnych momentach po prostu nie wiedziałem co zrobić, totalna pustka na 10 sekund i bach, po bitwie, bo przez tą chwilę bombowce wroga zatopiły mi okręt flagowy).

Poszczególne typy jednostek odwzorowane są dobrze- niszczyciele są szybkie i zwrotne (potrafią dosłownie ruszyć "z piskiem opon" starając się uniknąć torped), lotniskowce i pancerniki są powolne oraz mało zwrotne, chociaż potrafią przyjąć na burtę po 6 torped i wciąż pływać (ale już tak raczej średnio im to idzie).  Sterowanie łodzią podwodną to prawdziwa frajda – można się chować przed niszczycielami pod duże jednostki, można się zaczaić na drodze konwoju i znienacka walnąć komuś torpedą, można wdać się w walkę manewrową z atakującym okrętem (używając całej wstecz). Jedyny mankament to konieczność odnawiania zapasu tlenu, a co za tym idzie wynurzenie. Torpedy też czasami przechodzą przez okręty bez kolizji (szczególnie gdy atakujemy od dziobu). Potrafi być to trochę frustrujące.

Ciężko się w Battlestation:Midway do czegoś przyczepić. Owszem, ma drobne wady ale nic, co dyskwalifikowało by ją w moich oczach. Trochę za mało misji, ale w teorii można spróbować swoich sił w trybie Veteran. Tryb Challenge nie ratuje sytuacji, ponieważ zawiera tylko 9 dodatkowych wyzwań. Nie grałem w trybie sieciowym, ale może być to bardzo interesująca opcja.

Czy jest to gra dla każdego? Chyba nie, raczej dla osób interesujących się wojskowością oraz wojną na morzu. Inni szybko zniechęcą się skomplikowanym sterowaniem i prostą grafiką. Jeżeli jednak termin "Wielkie Żarcie" coś Ci mówi, to spróbuj swoich sił w Battlestations – gwarantuję, że podczas ataku torpedowego na dużą grupę okrętów dowiesz się, dlaczego amerykańscy piloci nienawidzili Dewastatorów (jakkolwiek w grze, niewiedzieć czemu, są nowsze wersje tych samolotów – Avenger’y) ;)

Kilka screenów (bodajże PC):

battlestations_midway_36battlestations_midway_39battlestations_midway_44battlestations_midway_47battlestations_midway_2battlestations_midway_9

Posted in Gry.


0 Responses

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.