Racedriver GRID
Nigdy nie lubiłem tzw. "wyścigówek". Zawsze wiało od nich nudą – ekscytować się nimi potrafili wyłącznie zapaleni fani motoryzacji, dla których największym marzeniem było zasiąść za kierownicą jakiegoś fantastycznego (w ich mniemaniu) metalowego pudła. Te gry zawsze były w kolorach betonowo-asfaltowo-chromowych, kierowcy byli głupi jak przysłowiowe cepy, jeździli wzdłuż niewidocznych linii i generalnie satysfakcja z pierwzsego miejsca była równa satysfakcji z miejsca ostatniego. Czyli znikoma.
Tydzień temu odwiedziłem sąsiada i nad piwkiem popykaliśmy trochę w Need for Speed’a. Postanowiłem wtedy że muszę kupić sobie jakieś dobre wyścigi z opcja career – ileż można grać w FPP/TPP. Ściągnąłem kilka dem, pomiędzy którymi trafił się Recedriver GRID. Kupiłem pełną wersję i wpadłem jak śliwka w kompot.
Gra mnie, przeciwnika wyścigów samochodowych, dosłownie wessała.
Po pierwsze fantastyczne tory – od standardowych, poprzez miejskie, aż po górskie drogi oraz nabrzeże portowe. Wszystkie bardzo dynamiczne, o różnej szerokości, miejscami bardzo zdradliwe (nieważne że znacie tor na pamięć – ten zakręt zawsze was zaskoczy). Co ciekawe – oprócz standardowego tricku typu "puśćmy graczy w drugą stronę toru, niby że inny", możemy jechać po tym samym torze, w tą samą stronę, jednak trasa przebiega inaczej – niektóre odnogi są poblokowane barierami z opon.
Kolejną niesamowicie dopracowaną stroną gry są samochody – 45 modeli do wyboru do koloru, bardzo wysoka ilość detali, oczywiście możliwość kosmetyki w stylu lakier, desenie itp itd, a co najważniejsze – naprawdę czuć różnicę w "prowadzeniu" poszczególnych modeli. Open wheels’y (czyli wszystko co przypomina F1) bardzo dobrze trzymają się toru, mają krótką drogę hamowania i ogromne przyspieszenie. Niektóre samochody świetnie nadają się do driftu, stare "muscle cars" o potężnych silnikach łatwo wpadają w poślizg przy gazie do dechy i lekko skręconej kierownicy itp itd.
Najważniejszą zaletą gry jest jednak fakt, że zawsze się coś dzieje – jest naprawdę dużo trybów rozgrywki – od zwykłych wyścigów (w tym 24 godzinnych, zredukowanych do 24 minut), poprzez kilka rodzajów driftu (freestyle, head to head, battle i downhill) i destruction derby, az do Pro Touge (japońskie wyścigi 1×1, w których zderzenia są zakazane). Myślę że każdy znajdzie coś dla siebie, ja bądź co bądź się nie nudzę.
Jeżeli chodzi o wizualizację uszkodzeń to jest ok, może nie jest taka jak w Need for Speed ( gdzie przykładowo możecie przyuważyć odpadająca klapę silnika), ale wciąż ok – części odpadają i walają się po torze, dwa razy miałem sytuację w której spojler czy zderzak przeciwnika zatrzymał się na mojej szybie – przy 200 km/h skończyło się to na bandzie. Na szczęście gra oferuje opcję FLASHBACK – w każdym momencie wyścigu można cofnąć sie o kilka sekund do tyłu i powtórzyć manewr który nam nie wyszedł. Pozwala to uniknąć frustrujących sytuacji w stylu "cztery okrążenia byłem pierwszy a później przywaliłem w bandę i dojechałem ostatni". Bardzo fajna opcja moim zdaniem, szczególnie gdy uda Wam się rozbić samochód (tak, to możliwe). Przy standardowych ustawieniach trudności mamy do dyspozycji cztery powtórki.
Polecam GRID’a każdemu - nie ważne czy lubicie wyścigi czy nie, każdy chłop kocha w skrytości duszy samochody i każdemu ta gra dostarczy dużo satysfakcji.
Nie ma podobnych postów.
5 comments
5 Comments so far
Leave a reply
















jak racer to tylko burnout. chrzanić simowatość i licencjonowane furki. liczy się mayhem i frajda z wepchnięcia oponenta centralnie na barierkę dzielącą pasy ruchu.
acz ostatnio na boxa zassałem nowe Outrun. olaboga. nie mogę dojść do końca, ale śmiganie czerwonym ferrari z laską u boku, łapanie driftów, pędzenie na czas wciąga jak na erkejdach. ech…
a grales w tego GRIDa? ja musze zerknac na tego burnouta, ale chyba musze namowic sasiada na zakup
pykałem demo. nie moja parafia. jak mnie bierze na sima, to odpalam Forzę czasem. Ogólnie ścigały to arkade, jak arkade to burnout, a jak burnout to revenge. tylko w międzyczasie mi kiedyś Colin McRae DIRT podszedł. a GRID taki za mało arkejd, przy umwonej symulacyjności. zlewam.
podrzuć swoje namiary na Facebooka, bo za małą mafię mam :]
wyslalem ci maila na adres z komentarza
a tak przy okazji – wlaczylem sobie po GRIDzie demo FORZa i o malo co nie spadlem z krzesla ze smiechu. mozliwe ze wybralem najwolniejsze samochody, ale gra wygladala jak wyscigi traktorow
i nie wazne ze podobno to dobry sim 
nie moja bajka