Skip to content


Kataryna i gadzinowy dZIENNIK

Dla niezorientowanych w temacie – Kataryna jest jedną z lepszych polskich bloggerek zajmujących się śledzeniem wydarzeń na polskiej scenie politycznej – tutaj jest jej blog. Do niedawna była zupełnie anonimowa, jednakże jej teksty nie spodobały się panu cZUMIE młodszemu – zaczął wypisywać różne bzdury do właścicieli salonu24, czym wywołał niezłą burzę – zarówno na portalu jak i w innych mediach. Chodzi o to, czy blogger może zasłaniać się nickiem i ukrywać swoją tożsamość, jednocześnie pisząc o politykach i innych. Ludzie i dziennikarze (celowe rozróżnienie) zaczęli się zastanawiać kim jest ta cała Kataryna.

dZIENNIK odkrył jej tożsamość i dzisiaj na ich portalu pojawił się "artykuł" mICHALSKIEGO "Utracona cześć Kataryny". Linkował nie będę bo nie zamierzam nabijać tej gadzinie liczby odwiedzin. Tak czy siak w artykule znajdziemy m.in. stwierdzenia że "…zmusiliśmy do milczenia Katarynę, najsłynniejszą polską blogerkę polityczną…" czy "Występując pod własnym nazwiskiem, mając coś do stracenia, jesteśmy często oportunistyczni, tchórzliwi, „przebiegli”. Odważni, bezlitośnie krytyczni, radykalni, stajemy się dopiero, kiedy założymy maskę." Jednak zdecydowanie najlepszy jest fragment: "Ilu jej podobnych anonimów, radykałów, antykomunistów, niepodległościowców… zapełnia polski Internet. Tłukąc w klawisze na poddaszu czy w biurze i przeżywając swoją wolę mocy, dopóki nie usłyszą krzyku szefa albo wołania żony czy mamy przypominających o obowiązku wyniesienia śmieci albo wyprowadzenia pieska."

Posłuchaj, mój drogi "przyjacielu"… CHUJ ci do tego o której wynoszę śmieci, wyprowadzam psa, czy mieszkam z mamą, tatą a może babcią. To czy szef na mnie krzyczy to sprawa między nami, więc trzymaj swój świński ryj z daleka.  Mam ochotę napisać co mnie boli to napiszę. I wypierdalaj z mojego bloga jak cI się to nie podoba – mam tu ograniczenie transferu i nie mam zamiaru go marnować na tOBIE podobne kanalie. Właśnie popełniłeś zawodowe harakiri.

Odsłoną drugą była publikacja SMS który Kataryna otrzymała od "dziennikarki" sYLWII cZUBKOWSKIEJ (z dZIENNIKA):

"Pani Katarzyno bardzo proszę o poważne rozważenie naszej propozycji. Nie chcemy bezpardonowo ujawniać Pani tożsamości i iść na rękę Czumom. Wolimy by zgodziła się Pani na ten coming out na Pani warunkach włącznie z zatrudnieniem Pani jako naszej publicystki. Ale proszę nas zrozumieć to "frustrujące wiedzieć i nie móc napisać". Wiem, że Pani tożsamość zna Fakt a przez nich nie zostanie Pani tak dobrze potraktowana – proszę tego nie traktować jako szantażu.Naprawdę nie chcemy Pani skrzywdzić."

Jeżeli to kurwa nie jest szantaż to ja jestem marsjaninem. Dodatkowo chłopaki opublikowały artykuł, w którym pojawiły się wszystkie dane potrzebne do znalezienia Kataryny (jakkolwiek bez nazwiska)- wg internautów zajęło im to po kilka minut w googlach. Mam szczerą nadzieję że skończy się to procesem i że dZIENNIK zajebiście za to beknie. Nie mówiąc już o w/w pseudo dziennikarzynach.

Oliwy do ognia dodał post Galopującego Majora, w którym zamieszcza on maila otrzymanego od cZUBKOWSKIEJ:

Witam

Piszę do Pana (lub Pani) z prośbą o wywiad. Domyślam się, że jeżeli się
Pan na niego zgodzi to tylko w postaci mailowej (choć nie ukrywam, że
wolałabym telefonicznie). Ale i za taką formę też będę wdzięczna.
Interesują nas… blogerzy. A szczególnie kwestia ich anonimowości.
Oczywiście punktem wyjścia jest Kataryna vs. Czuma. Nie ukrywam, że
wiemy kim jest Kataryna i jutro o tym będzie u nas artykuł. Choć pewnie
wiele osób to rozczaruje, ale jednak nie podamy jej nazwiska. A nie
podamy bo: 1. nie chcemy robić dobrze Czumie. 2. wbrew temu co myśli o
nas Kataryna nie chcemy jej skrzywdzić.
Pana chciałabym podpytać o kwestie związane z tym problemem:

1. Dlaczego zdecydował się Pan pisać pod nickiem: obawa przed władzą,
niechęć by znajomi wiedzieli czym się Pan zajmuje a może tworzenie
swojej "legendy"?
2. Czy w środowisku blogerów rozmawia się na temat anonimowości?
3. Jak Pan ocenia uparte trwanie Kataryny w anonimowości?
4. Czy bycie anonimowym nie powoduje, że bloger traci mandat do
krytykowania/recenzowania pracy innych?

Będę bardzo wdzięczna za odpowiedź na te pytania

Pozdrawiam
Sylwia Czubkowska

 

Od rana na salonie po prostu wrze na ten temat – pod postem Kataryny jest na chwilę obecną 419 wpisów (to jakieś 30 wpisów na godzinę, czyli jeden co 2 minuty). Oprócz tego ludzie zaczęli atakować na forum Dziennika – zarówno mICHALSKIEGO, jak i zARĘBĘ, który obłudnie napisał: "Współczuję Katarynie stresu". Zaczęto nawet wysyłać maile do redakcji, a ludzie się odgrażają że więcej nie wezmą gadzinówki do rąk ;)

Najwyraźniej odniosło to pewien skutek, ponieważ dZIENNIK zaczął się rakiem wycofywać z całej sytuacji – chyba się trochę przestraszyli lawiny którą ściągnęli sobie na głowy – wstrzymana została moderacja pod pretekstem "dyskusji", pojawiają się nowe wpisy odnośnie dennego artykułu mICHALSKIEGO. Nawet na wykopie pojawiła się seria linków zarówno do blogu Kataryny, jak i Galopującego Majora.

Całe wydarzenie trochę podbudowało moją wiarę w internetową społeczność – najwyraźniej potrafimy stanąć w czyjejś obronie. Ciekawe jak zakończy się ta historia.

A powody najlepiej podsumował jeden z komentarzy:

"Przeciwników blogerki najbardziej denerwuje to, że przez anonimowość Kataryny, w razie próby podjęcia z nią polemiki, muszą automatycznie odrzucić jakiekolwiek zagrywki emocjonalne, argumenty ad personam czy przytyki wywlekające na światło dzienne jej dawne przewinienia, konotacje czy obcowanie z określonymi środowiskami. Z braku wiedzy na temat prywatnego życia i przeszłości kataryny ewentualny przeciwnik może jedynie skupić się ma merytorycznej krytyce jej tekstów, opartych tylko na szczegółowej analizie ich treści i tutaj często stoją na przegranej pozycji."

Polscy pseudo dziennikarze, tfu!

Posted in Bez kategorii.


0 Responses

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.