Archive for January, 2010
Bitwa o parapet wygrana
Po długich bojach z Żoną udało mi się wreszcie osiągnąc sukces – dostałem pozwolenie na zakup kilku doniczek i ziemi (mamy niestety tylko jeden parapet, w połowie już zajęty przez różne kwiatki i pierdółki, inna kwestia że niedługo będziemy się przeprowadzać).
Testowo zasiałem co następuje:
- bazylia
- 6 x rzodkiewka
- 2 x cebula
- szczypior
Razem 6 doniczek, ciekawe co mi z tego wyjdzie
Tak sie obudzilem
przed chwila się obudzilem – jest ósma, żona jeszcze smacznie chrapie a ja odczulem wewnętrzna potrzebę napisania na blogu czegoś o slownikach ![]()
pobyt w Anglii niejako wymusił na mnie znalezienie szybkiej i skutecznej metody translacji w obie strony. Na samym początku korzystalem z slowniki.onet.pl. Niestety słownictwo specjalistyczne jest poblokowane. Wymyslilem wiec inna metode – do tłumaczeń uzywam Wikipedii. Na samym początku wybieram sobie jezyk zrodlowy, jeżeli hasło istnieje to z lewej strony wybieram sobie język docelowy. Niestety czasami ta metoda nie działa – brak haseł czy ich wersji językowych. w tlumaczeniu na angielski można spróbować zerknac na tłumaczenie niemieckie – dużo słów jest do siebie bardzo podobnych i czasami można “zaskoczyć”. W druga stronę jest trochę trudniej, ale w przypadku przedmiotów można posilkowac się wyszukiwarka grafiki google. jeżeli chcemy przetlumaczyc angielski idiom to najlepsza opcja jest urbandictionary.com
to tyle na temat slownikow, chętnie uslysze o Waszych ulubionych.
Przemyślenia podatkowe
Jako tzw. “samozatrudniony” zmuszony byłem do rozliczenia się z podatków za rok 2008/2009. Po doświadczeniach z Polskim fiskusem byłem lekko przestraszony – tym bardziej że kompletnie nie znam żargonu podatkowego. Dodatkowo moja sytuacja podatkowa nie wyglądała na najprostszą – dwa miesiące w roku byłem czyimś pracownikiem, później dostałem od rządu rekompensatę za zaległą wypłatę (co też trzeba uwzględnić), no i później zacząłem działać na własny rachunek. Nic tylko usiąść i zapłakać.
Na moje szczęście w tym roku wszedł system umożliwiający rozliczenie się poprzez internet – po rejestracji i otrzymaniu hasła droga pocztową możemy zacząć wypełniać deklarację. System prowadzi nas za rączkę, automatycznie dodając wymagane załączniki w zależności od naszych wyborów. Do tego mamy do dyspozycji rozbudowaną pomoc oraz system wiadomości, dzięki któremu możemy skontaktować się z pracownikami HMRC i poprosić o wyjaśnienie niejasności (skorzystałem, odpowiedź przyszła w ciągu 24h, co przy założeniu że większość ludzi robi rozliczenie przez internet na ostatnią chwilę jest całkiem niezłym wynikiem). Po wypełnieniu formularza system oblicza nam automatycznie wysokość podatku (prezentowaną ze szczegółowym wyjaśnieniem obliczeń), formularz przesyłamy jednym kliknięciem. Co do płatności to można zapłacić kartą debetową – HMRC dostaje płatność w kilka minut.
Muszę przyznać że bardzo mi się ten system spodobał, szkoda że taki Anglik to potrafi, a Polak niestety już nie. Nie wspominając już o takich drobiazgach, że w UK kwota wolna od podatku to ponad 6000 funtów (przy realnych średnich zarobkach rzędu 21000 brutto rocznie) – analogicznie w Polsce powinno to wynosić 10440 zł (zakładając że zarabiamy 3000 brutto/ms), czyli trzykrotnie więcej niż obecne 3091 zł.
Innymi słowy państwo dyma nas jak tylko potrafi.
No commentsMoja apteczka
Dwa tygodnie temu, podczas robienia porządków w szufladzie z lekarstwami, wpadłem na pomysł aby sprawić sobie przenośną apteczkę – taką niby z prawdziwego zdarzenia. Jak wymyśliłem tak zrobiłem i oto rezultat:
To już drugi “pojemnik” – jako poprzedni wykorzystałem “podróżnik” na przybory toaletowe, rozpinany i rozkładany, niestety nie był zbyt poręczny i nie miał paska na ramię (nie żebym się palił do noszenia tej apteczki na ramieniu, ale… taka opcja zawsze może się przydać). Dzisiaj przepakowałem więc zawartość do nowej torby i jak na razie jestem zadowolony z rezultatu. Niestety nie mam już ochoty na powtórkę całego procesu, więc zamiast zamieszczania zdjęć wypiszę zawartość:
No comments








