Skip to content


Motor City

Czy pamiętacie wyobrażenia Stanów z wczesnych lat młodzieńczych? Kraj miodem i mlekiem płynący, bogaty, pełen możliwości. Wyjechać tam było marzeniem prawie każdego – nawet w czasach studenckich było trochę chętnych.  Niestety od tamtego czasu Stany nieco podupadły.

detroit011

Ja miałem jakieś takie podejrzenia już od ładnych paru lat (7? 10?), że z tą Hameryką nie wszystko jest tak, jak być powinno. Poszlakami były filmy i dokumenty – pomijając oczywiste przejaskrawienia przestępczości, biedę było widać w szczegółach – szczególnie gdy bohaterowie przejeżdzali przez wioski i miasteczka. Wyposażenie domów, wystrój przydrożnych barów, rozsypujące się samochody, zrujnowany sprzęt rolniczy gdzieś w tle – to wszystko wskazywało, że czas świetności USA mają już za sobą. Jednakże zepchnąłem to gdzieś w mało używane obszary mózgu ;)

No i tak w sobotę w telewizorze ukazał mi się dokument BBC2: Requiem for Detroit. Nie spodziewałem się czegoś takiego. To już nie recesja i ubóstwo, to klimat z Fallouta i Mad Maxa w pełnej skali.

Ciekawa jest historia Detroit (za wiki):

Miasto powstało w 1701 roku, w szczytowym okresie centrum zamieszkiwało je ponad 1.5 miliona mieszkańców (lata 70-te, obecnie jest to około 0.9 miliona i spada). Co ciekawe liczba ludności rejonu metro nie zmieniła się drastycznie – to około 5.3 miliona (od lat 70-tych do czasu obecnego). Innymi słowy ludzie wynieśli się do suburbii ;) Na początku XX wieku Detroit stało się amerykańskim (i nie tylko) centrum przemysłu samochodowego – siedziby mieli tam Ford, Dodge, Durant, Chrysler. Rozpoczął się boom motoryzacyjny.

Od samego początku miasto było podzielone etnicznie (wzdłuż sławnej “8 Mile Road”) i pełne napięć na tle rasowym. W latach 40-tych do Detroit napłynęły dziesiątki tysięcy pracowników z południowych Stanów oraz z Europy. Polityka Roosevelta dotycząca równości zatrudnionych  w zakładach strategicznych (i co za tym idzie prawa do takich samych zarobków i awansów) zaogniła sytuację i w roku 1943 doszło do poważnych zamieszek na tle rasowym. Po trzech dniach sytuację udało się opanować, jednak zginęło 34 osoby, a 600 dalszych zostało rannych.

W latach 50-tych sektor motoryzacyjny zaczął się konsolidować, co zwiększyło konkurencję na rynku pracy. Rozbudowano znacznie system dróg (tzw freeway – nie mylić z highway), dzięki czemu lepiej zarabiający pracownicy mogli przenieść się na przedmieścia. Śródmieście zaczęło tracić miejsca pracy na rzecz suburbii. Padły Packard, Hudson i Studebaker, plus setki mniejszych firm. Bezrobocie wynosiło około 10% ogółem, jednakże wśród czarnoskórych mieszkańców było to 16%, a wśród białych – około 6%. Murzyni byli dyskryminowani w systemie szkolnictwa, mało tego – nawet sklepikarze traktowali ich gorzej niż białych.

W roku 1967 doszło do kolejnych zamieszek – tym razem dużo poważniejszych. Trwały one 5 dni, 43 osoby zginęły, 467 zostało rannych, ponad 2000 (!!!) bydynków zostało splądrowanych lub spłonęło. Dopiero wezwane na pomoc National Guards oraz armia opanowały sytuację.

Lata 1973 oraz 1979 przyniosły kryzysy paliwowe, w związku z czym amerykanie zaczęli spoglądać na europejskie i azjatyckie marki nieco przychylniejszym okiem (mniejsze zużycie paliwa), co niekorzystnie odbiło się na potentatach z Detroit. W mieście na dużą skalę pojawiły się heroina i crack (była to kolebka jednego z pierwszych afro-amerykańskich kartelów narkotykowych – Young Boys Inc).  Biznes zaczął opuszczać miasto, a opustoszałe budynki zaczęto wyburzać, aby nie dawały schronienia dealerom.  Trend ten utrzymuje się do dzisiaj w większym lub mniejszym stopniu, pomimo wysiłków reanimacyjnych.

Obecnie w niektórych miejscach sytuacja wygląda tak (polecam poczytać komentarze pod tym video na YT, interesujące):

Przyczyną tego stanu rzeczy były wydarzenia z lat 50 i 60 – biali mieszkańcy wynieśli się z centrum (ponieważ było ich na to stać)- dzięki samochodom, rozbudowanej sieci dróg i taniej benzynie mogli bez przeszkód dojeżdzać z dzielnic oddalonych nawet o kilkadziesiąt kilometrów. Kolejne inwestycje zaczęły powstawać na obrzeżach miasta – nowe fabryki samochodów budowano właśnie tam. Nic więc dziwnego że centrum opuścił także drobny biznes. No i najmniej zarabiająca czarnoskóra społeczność została pozostawiona samej sobie.  Jak zapewne się domyślacie nie poradzili sobie zbyt dobrze.

Bardzo ładna galeria zdjęć jest tutaj: warto zauważyć że natura bardzo szybko zagospodarowała te opuszczone domostwa. Dobre zdjęcia są także tutaj – tym razem większych obiektów w centrum (hotele, teatry etc).

Zastanawia mnie jedno – czy ten upadek jest splotem niefortunnych okoliczności, czy też może czeka to wszystkie wielkie miasta?

Posted in Peak Oil.


6 Responses

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.

  1. Heniek says

    mam ten dokument, jak bede miał czas to sobie obejrzę :)

  2. Rob Chipman says

    Siegfried:

    Take it from a guy close to the US (I’m from Canada). What you see on TV or in the movies has always been “capitalist reality”, as opposed to “socialist reality”. I’m grabbing those terms from film, where at one time there was a movement to film life in the Communist countries of Eastern Europe as it should be, rather than how it actually was.

    Once you understand that concept its not tough to recognize that the same thing happened with the US, only it wasn’t as obvious to everyone because US movie/TV culture was often all someone actually knew of the US.

    This became clear to me in the 1980s, when I moved to the US to live and work. The differences between Canada and the US, which I couldn’t have described before, became obvious. What also became obvious was that the real US isn’t like the movie or TV US.

    This should have been obvious, because nothing is exactly the way it seems, but we’re not that smart and have to learn from our own experiences. When I finally arrived in Southern California I thought “I’ve made it to the Promised Land”. Spend a bit of time there and you find its got warts. Surprise surprise!

    There is lots of poverty, racism and violence in the US. Most of that doesn’t turn up in popular culture, which is way more airbrushed.

    All that said, the US is a great place, and the people can be fantastic. Not perfect, but fantastic, for sure. I guess the lesson is that its not what you thought it was, but its still a very cool place. Blues, rock and roll, living on the road, big, big stuff, constant re-invention, lots of competition, and no end of variety. Great place. Not my home, and not where I choose to live, but still, a great place. Its in trouble now and needs some help, but I wish them well.

  3. Siegfried says

    Rob:
    Well, I think there is something wrong with this whole system – in my opinion “capitalist” countries turned into socialist countries, with their administrations growing. People are still living good lives, but ask anyone how it was 30 years ago and how it is now. Take a look at number of homeless people in major cities, what the hell? We cannot just blame drugs and booze. There is a huge pression to be “successful”, not everyone can cope with it and not everyone can be successful, which turns into frustration.
    Question is: is it just Denver or will we all meet this fate?
    Regards!

  4. Rob Chipman says

    Hey Siegfried:

    30 years ago was 1981, and there were lots of homeless people and drug addiction in the States. Not so in Canada at the time, but that has now changed (for the worse).

    30 years ago in the States there was also a large number of working poor, meaning people who couldn’t get ahead and were living in poverty, despite having full time jobs.

    I think, however, that you are right to the extent that the “capitalist” US is very socialst (and remember, I come from a place where socialism isn’t a bad word). A ton of Americans get money from the US government which is why its so hard to cut anything in the budget. They don’t want a deficit, but they don’t want their benefit cut. The big items? Military, agricultural subsidies, medicare, education.

    The very rich in the US are very, very rich. They could start to fix the problem with a transparent tax code and some creative manouvres (give rich people and corporations tax credits for solving homelessness and poverty, for example).

    We’re blessed to live in interesting times!

  5. bezrobotny says

    Niestety film nie jest już dostępny pod podanym linkiem. Mógłbym prosić o informację gdzie mogę go obejrzeć? Co do Ameryki to niestety ten kraj to kolos na glinianych nogach, polecam filmiki na youtube z Peterem Schiffem, który otwarcie o tym mówi.

  6. Siegfried says

    chociazby tutaj:

    http://documentaryheaven.com/requiem-for-detroit/

    pozdrawiam!



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.