Skip to content


Klify Siedem Sióstr

Miałem napisać tego posta znacznie wcześniej, ale tak odkładałem, odkładałem, pojechałem do Niemiec na komunię chrześniaka, tam zastała mnie wiadomość o katastrofie Tu-154, co działo się potem to nikomu nie muszę tłumaczyć – żałoba i awantury skutecznie zniechęciły mnie do jakiejkolwiek aktywności blogowej.

Na początku kwietnia zrobiliśmy sobie wycieczkę do Seven Sisters – klifów położonych przy niezwykle popularnym Brighton.

Wyruszyliśmy z Londynu z samego rana – zapakowaliśmy się w pociąg z Victorii i pomknęliśmy na południe. Dla ciekawych – koszt biletu powrotnego to około 20 funtów za osobę. Podróż minęła szybko i bez opóźnień, po wysiadce skierowaliśmy się nad morze – ze stacji prosto jak strzelił ulicą w dół.

Główną atrakcją Brighton są plaże, pod warunkiem że nie przeszkadza nam fakt, iż są to plaże kamieniste (w dodatku z grubych kamieni). Pomimo tego że było słonecznie, morze (?) było zdecydowanie bardziej niespokojne niż nasz Bałtyk – spore fale wdzierały się czasami dość głęboko w plaże.

P4059584P4059589 

Kolejną atrakcją Brighton jest molo, na którym znajduje się lunapark z młotem oraz kasyno.

Muszę przyznać że trochę mnie zaskoczyło to połączenie, ale najwyraźniej to działa – sporo ludzi kursowało tam i z powrotem. Nawet ja skusiłem się i spróbowałem swoich sił na strzelnicy. Udało mi się wygrać maskotkę dla Żony – tego że nie celowałem w to w co trafiłem Żona wiedzieć nie musi ;) Oczywiście obsługiwany byłem przez polaka ;)

P4059579P4059625  P4059634

Ponieważ trochę zgłodnieliśmy, zaczęliśmy się rozglądać za jedzeniem – jako że byliśmy niezdecydowani, sprawę rozwiązał ślepy traf (lub nie) – przed jedną z knajpek kelnerka dosłownie wciągnęła nas do środka. Okazało się że trafiliśmy do włocha – Zafarelli. Muszę przyznać że jedzenie było bardzo dobre oraz niedrogie. Jeżeli będziecie w okolicy to polecamy.

Map picture

Po posiłku stwierdziliśmy że czas wyruszyć do celu podrózy – klifów Seven Sisters. Udało nam się znaleźć przystanek autobusowy – interesowały nas linie do Eastbourne, czyli 12,12A i 13X. Wiecej informacji o autobusach można znaleźć na stronach Brighton&Hove. Cena całodziennego biletu wynosiła bodajże 5 funtów za osobę. Trasa podróży przebiegała przez nadmorskie wsie i miasteczka, co chwilę widać było “jakieś” klify, parę razy autobus skręcał wgłąb lądu co powodowało moją nerwowość (“pewnie przejechaliśmy”), jednak w końcu pan kierowca raczył się wydrzeć “Seven Sisters” i wysiedliśmy z autobusu. Co ciekawe, siedząc na górnym pokładzie dziwiliśmy się że wszyscy ludzie wysiadają przodem. Dopiero gdy przyszła pora na nas, okazało się że wszyscy wysiadają przodem ponieważ autobus ma drzwi tylko z przodu ;)



Po przejściu przez ulicę po prostu podążaliśmy za ludźmi – do wyboru jest utwardzona dróżka lub prosto po miejscami podmokłej trawie. Po drodze warto zwrócić uwagę na pozostałości po umocnieniach z czasów II wojny światowej. Stanowiska strzelnicze są lekko klaustrofobiczne.

P4059852P4059674 P4059672 

Ścieżka kończy się tuż pod samym klifem, po wdrapaniu się na górę możemy zacząć podziwiać widoki, zarówno na plażę jak i na pozostałe siostry:

P4059695 P4059731

Bardzo ciekawie idzie się po fragmentach klifu, gdzie odsłonięta jest kreda z której są zbudowane – bardzo miękka, śmiesznie czuć ją pod stopami. Ukradłem mały kawałek ;)

Na pierwszym z klifów widzieliśmy sporo młodych ludzi siedzących w grupkach, dyskutujących i popijających winko, wszystko kulturalnie i grzecznie.  Piwa chyba nie pili bo ubikacji w pobliżu nie ma ;)

My dotarliśmy do drugiego z klifów, dalej nie specjalnie chciało się nam iść, zresztą było już zbyt późno na dalekie wycieczki. Mieliśmy też dość długą przerwę w zaglębieniu pomiędzy klifami – miejsce było całkowicie osłonięte od wiatru, słoneczne, porośnięte miękka trawą (?) – jednym słowem idealne na chwilę odpoczynku.

P4059765 P4059770

Jeżeli ktoś jest naprawdę wytrwały to można przejść się klifami aż do Eastbourne – po drodze jest zejście na plaże, gdzie znajduje się latarnia morska. My niestety tam nie dotarliśmy, a szkoda. Może w przyszłości jeżeli jacyś goście zażyczą sobie wycieczkę ;)

W drodze powrotnej nie schodziliśmy na dno doliny – poszliśmy górą i zobaczyliśmy śmieszne drzewko:

P4059826

Do Londynu dotarliśmy około godz. 22. Wycieczka była zdecydowanie udana, nasz pierwszy samodzielny (tj bez samochodu i znajomych) wypad na tak daleką odległość, korzystając tylko z publicznego transportu. Śmiało mogę polecić Seven Sister wszystkim którzy lubia spacery, morze i świeże powietrze.

Map picture

Posted in TechBlog.


One Response

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.

  1. syneloi says

    Ciekawie piszesz więc może przyjmiesz zaproszenie do współpracy w Wiadomościach Królestwa Eloi?



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.