Skip to content


Wycieczka do Leeds Castle

Ponieważ ostatni weekend był w Anglii weekendem długim, postanowiliśmy więc trochę pojeździć. Nie chciało nam się nocować poza domem, więc padło na krótką, jednodniową wycieczkę.

Jak sama nazwa wskazuje, Zamek w Leeds znajduje się jakies 300 km w lini prostej od miasta Leeds, a konkretniej to pomiędzy Londynem i Dover. Dojechać tam można ze stacji Victoria, ale uwaga! Pociągi kursują co godzinę, podróż trwa kolejne tyle. Mój plan był bardzo prosty – jedziemy najpierw do ww zamku, potem na okręta do Hastings (przez Ashford), tam oglądamy łódki, wskakujemy w autobus, jedziemy do zamku Bodiam po czym wracamy do Londynu.

pano_hdr

Niestety, wykonanie powyższego planu okazało się dość kłopotliwe:

  • po pierwsze wstaliśmy trochę za późno (o godzinę).
  • po drugie nie uwzględniłem tego, że dojazd z domu na Viktorię to godzina
  • po trzecie przyjechaliśmy tuż po odjeździe pociągu, w związku z czym musieliśmy czekać kolejną godzinę.
  • dojazd do zamku to godzina.

Razem 3 godziny żeby się tam dostać. Po drodze mieliśmy drobny stres – docelowo mieliśmy wysiąść na stacji Hollingbourne, jednak stację wcześniej (Bearsted) były znaki “Do zamku Leeds”.


Postanowiliśmy trzymać się planu oryginalnego i wysiedliśmy w Hollingbourne, czyli… w środku niczego. No może nie “niczego” – w środku krzaków. Wszystkim chętnym do wysiadki w tym miejscu radzę najpierw dokładnie zaznajomić się z trasą do zamku – na mapie wygląda to prosto, ale w praktyce musieliśmy iść jakimiś polami, krzakami, kładkami nad autostradą, mijać zasieki itp itd. Na szczęście pokierował nas starszy tubylec, za co jesteśmy mu bardzo wdzięczni do dziś. Nie zapomnijcie też wziąść ze sobą gotówki – nie widziałem żadnego bankomatu, podobnie z automatem do biletów – warto je kupić zawczasu.

Jakoś dotarliśmy na miejsce, pogoda była naprawdę świetne – nie za ciepło, nie za zimno. Posiedzieliśmy trochę na trawie, połaziliśmy na bosaka, porobiliśmy zdjęcia. Turystów było na pęczki, do tego golfiści, na zamku ktoś brał ślub. Wszystko bardzo zadbane i czyste. Trochę zaskoczyły nas pawie – było ich dość dużo, siedziały na murach, płotach i łaziły na ścieżkach. Kompletnie nie bały się ludzi. Ciekawe jak by smakowały ;]

Spedziliśmy jakieś 2.5 godziny w okolicy i postanowiliśmy wracać, tym razem w sposób cywilizowany – tj autobusem. Oczywiście najpierw musieliśmy znaleźć bankomat, którego… nie było w okolicy. Postanowiliśmy więc ruszyć z kopyta do Bearsted, wklepaliśmy trasę w mapy google i pomaszerowaliśmy. To znaczy ja pomaszerowałem a Klaudia się gdzieś pałętała z tyłu. Po około 30 minutach dotarliśmy do miasteczka, kupiliśmy bilety w automacie i wyruszyliśmy z powrotem.

P5302547_small P5302752_small P5302601_small P5302619_small P5302666_small P5302679_small P5302690_small

Posted in Podroze.


0 Responses

Stay in touch with the conversation, subscribe to the RSS feed for comments on this post.



Some HTML is OK

or, reply to this post via trackback.