Archive for the 'TechBlog' Category
Visual Express Editions
Przed momentem przypadkowo trafiłem na coś, co sprawiło że opadła mi szczęka - M$ Visual Express Editions. Najwyraźniej jest to zestaw DARMOWYCH (sic! sic! sic! sic!), "lekkich" wersji środowisk kosztujących normalnie setki baksów. Grupą docelową są studenci oraz hobbyści, którzy normalnie korzystaliby z GCC oraz różnorakich darmowych IDE. Wymagania to Windows XP lub Vista. Najwyraźniej M$ wyczuł zapotrzebowanie - pamiętam jak pod koniec studiów, jakieś 3 lata temu można było ściągnąć darmową wersję dla studentów - pewnie dlatego że uczelni nie było stać na te przereklamowane potworki. Być może "chopaki z Redmond" przeraziły się, że wszyscy się dowiedzą o tym iż GCC działa też pod windowsem, nawet okienkowe programy można w nim pisać. To byłby straszny cios dla Billa, mógłby tego nie wytrzymać.
Mnie przede wszystkim interesuje Visual C++ Express - co prawda nie można nim kompilować aplikacji korzystających z MFC lub ATL, ale do kompilacji GLUT’a i OpenGL powinien się nadać. Podobno potrafi też kompilować .NETa. Najwyraźniej nie ma Resource Editora, kompilatorów 64 bitowych (chociaż po instalacji WinSDK można kompilować 64 bitowe aplikacje z lini poleceń) oraz wsparcia dla OpenMP.
Właśnie jestem w trakcie instalacji tego cudaka - trwa to naprawdę długo, nie wpominając o ściąganiu bodajże 70mb.
Po zainstalowaniu, restarcie i uruchomieniu aplikacji wygląda to tak:
No commentsWindows Live Writer
Dzisiaj postanowiłem znaleźć sobie narzędzie do pisania postów offline. Problem z Wordpressem (w moim przypadku) jest następujący - wbudowany edytor jest słaby, uploading plików jest niewygodny, więcej czasu zajmuje przetestowanie jak post wygląda niż jego napisanie.
No i traf chciał że trafiłem na edytor Windows Live Writer. Podszedłem do niego jak do jeża - niespecjalnie przepadam za produktami M$, jednak po instalacji i uruchomieniu zostałem mile zaskoczony - po wpisaniu adresu i podaniu loginu program automatycznie zalogował się, ściągnął style i w dodatku napisał i usunął testowego posta. Dodatkowo jest to WYSIWYG - to co piszemy, powinno wyglądać dokładnie tak samo w edytorze jak i na stronie:
Niniejszy post jest tak naprawdę testem możliwości tego programiku: oto tag Read more…
No commentsThe Day After (1983)
Jeżeli interesujecie się wojną nuklearną to polecam film z 1983 roku - “The Day After”, w reżyserii Nicholasa Meyera. Opowiada on o przyszłościowym (wtedy - lata 80te) konflikcie pomiędzy Sowietami a USA z punktu widzenia kilku amerykańskich rodzin z okolic Kansas (znajdują się tam wyrzutnie ICBM).
W dużym skrócie ruskie czołgi wjeżdżają do Berlina zachodniego i zaczynają posuwać się dalej na zachód. W Europie w ruch idzie taktyczna broń atomowa. Na Amerykę pada strach, jednak życie toczy się dalej - ludzie planują śluby, chodzą na mecze itp. I wtedy ma miejsce naprawde niesamowita scena - nagle, w piękny, słoneczny dzień, zaczynają startować pociski - ludzie patrzą w niebo i uświadamiają sobie, że za kilkadziesiąt minut skończy się normalny świat. Na kilka chwil zapada totalna cisza.
Tutaj możecie obejrzeć ten moment (od około 4:30):
Film wykonany jest nienajgorzej - sam moment eksplozji jest średni ale reżyserowi bardzo dobrze udało oddać się emocje tuż przed i tuż po ataku. Jest kilka interesujących przemyśleń - np żołnierz Gwardii Narodowej widząc startujące rakiety stwierdza, że jego służba się zakończyła, bo tak naprawdę obie strony przegrały już wojnę.
Oczywiście nie mogło zabraknąć sławnego stwierdzenia Einsteina: “Nie wiem za pomocą jakiej broni będzie toczona III wojna światowa, ale wiem, że w IV wojnie światowej będziemy używać pałek i kamieni”.
Dobra pozycja, chociaż niekoniecznie do oglądania we dwójkę
Piękna połowa może zanudzić się na śmierć
(chociaż Klaudia oglądała bez narzekania - chyba po prostu lubi stare filmy)
Trochę statystyk
Zbliżamy się do końca roku, więc pora na małe podsumowanie.
Podłączyłem blog do Google Analytics w październiku, mniej więcej wtedy gdy zacząłem częściej pisywać. Od tego czasu mieliśmy ponad 1800 wizyt i ponad 1500 unikalnych gości. 52 osoby odwiedziły nas powyżej 100 razy, 111 osób od 9 do 100 razy. Nasz średni bounce rate wynosi 70% (czyli 70 osób ze 100 opuszcza blog ze strony na której wylądowali). Najczęściej ludzie znajdują nas poprzez wyszukiwarki (76%), następnie z linków z innych stron (14%). Bezpośrednie wizyty to 10%. Adresowo wygląda to mniej więcej tak: google, bezpośredni ruch, thecamels.org, images.google, forum.gildia.pl. Najczęściej odwiedzane posty to samsung sgh x640, łamanie wep, hp mini note, jak rozpoznać wersję xbox oraz zdjecia hdr dla każdego. Na google adsense zarobiliśmy 7 centów
Wesołych Świąt!
Wszystkim czytelnikom życzymy szczęśliwych, radosnych i pełnych ciepła Świąt Bożego Narodzenia oraz szczęśliwego Nowego Roku! I żeby Was Credit Crunch nie dopadł









